Blog

Kulinarnie

SZARLOTKA

07.30.18

 

Z powodu suszy spadła nam chyba połowa niedojrzałych jabłek. Dałam im tydzień na „leżakowanie” w pełnym słońcu i wczoraj finalnie zrobiłam z nich pierwszy użytek. Przepis jest banalnie prosty, jak na tą leniwą aurę na zewnątrz przystało. Szarlotka koniecznie powinna być konsumowana gorąca a jeśli chłodzona to co najwyżej porządną porcją lodów waniliowych;)


 

 

 
 

SkładnikiOpis
Składniki na ciasto kruche
300 g mąki pszennej
175 g masła, zimnego i pokrojonego w kostkę
3 żółtka
2 - 3 łyżki śmietany 18%
1/4 szklanki cukru trzcinowego

Jabłka, w ilości około 10 sztuk
(tak by wypełnić naczynie do pieczenia - moje miało średnicę 23 cm)
łyżka cynamonu
Składniki na ciasto kruche wymieszać dziarsko w misce (masło powinno być dobrze schłodzone) a następnie wstawić do lodówki na 1h. Jabłka obrać, pokroić w dowolne formy (moje były dość duże) i podsmażyć delikatnie z cynamonem. Wymieszałam jabłka soczyste słodkie z kwaśnymi i nie dodawałam cukru, osłodził je naturalnie cynamon. Wyłożyłam je do formy a następnie rozwałkowałam wcześniej schłodzone ciasto dość cienko i pokroiłam w paski, które rozłożyłam na cieście.
Piekłam przez godzinę w temperaturze 170 stopni.
Wyszło chrupiące i idealne na natychmiastowe zjedzenie:)
Czekolada / Kulinarnie

Brownie czekoladowe

06.29.18

Obiecałam wczoraj Szymkowi ciacho czekoladowe, a on zrobi wszystko co w jego mocy żeby wyzdrowieć. Więc układ mamy prosty i czytelny;)

A skoro przyszło mi przy okazji recenzować książkę Sarah’y Rainey „Trzyskładnikowe wypieki”, to sięgnęłam właśnie po prosty i szybki przepis na czekoladowy kąsek właśnie z jej książki. Ale umówmy się, nie będzie to pozycja książkowa z cyklu kuchni slow, row czy vege. Tu rządzi gluten, cukier i prawdziwe masło (notabene nie wyobrażam sobie z czegoś innego zrobić ciastek maślanych ulubionych przez moich chłopaków). No to grzeszymy! Czasem po prostu trzeba 😉

Większość wypieków czy deserów z tej książki robi się naprawdę prosto przy użyciu małego nakładu czasu. Co ważne, Sarah jest naprawdę konsekwentna z doborem trzech składników do każdego przepisu czy to do słodkich czy słonych ciast, ciasteczek, deserów i lodów. To daje całkiem spore pole do eksperymentowania, szczególnie jeśli jesteś początkującym fanem pichcenia lub nie zamierasz długo spędzać czasu w kuchennej przestrzeni.

Jedna z fajniejszych mądrości, którą się wynosi po przeczytaniu książki, to niewątpliwie to byśmy  nie bali się improwizacji w kuchni, łącz składniki zgodni ze swoją intuicją smakową. Taki swoisty powiew wolności i lekkości kulinarnej. Z pewnością sięgnę jeszcze po kilka inspiracji .

A dziś Czekoladowe Brownie (zmodyfikowany przepis bo w domu zamiast nutelli mieliśmy dużooo gorzkiej czekolady):

 

SkładnikiOpis
400 g nutelli (użyłam pół na pół gorzkiej i mlecznej czekolady)
65 g mąki samorosnącej (użyłam zwykłej mąki pszennej i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia)
2 jajka
Mąkę wymieszaną z odrobiną proszku do pieczenia wsypać do miski, dodać żółtka i dokładnie wymieszać mikserem. Białka ubić osobno na puszystą pianę i dodać na sam koniec.

W rondlu z podwójnym dnem roztopić czekolady, które po ostygnięciu należy dodać do całej reszty.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st C (lub 180 st C termoobieg) i wstawić ciasto. Piec je max do 25 minut.

Bownie generalnie powinno być wilgotne, po ostudzeniu ciasto i tak nieco stężeje. Więc zupełnie nie ma się czego obawiać, że konsystencja przypomina surowe ciasto. Przecież to płynna czekolada:)

Pysznie smakuje z lodami w owocami!

Trzyskładnikowe wypieki, Sarah Rainey, Wyd. Insignis

Dla każdego, kogo kiedykolwiek zniechęcała do pieczenia sługa lista składników.

Miejsca / Podróże

CHODŹ DO LASU – sztuka kąpieli leśnych

04.19.18

Ile swojego cennego czasu poświęcamy na bycie poza domem, z dala od zgiełku miasta? na świeżym powietrzu, właśnie w lesie?

Statystyki dają do myślenia. Wynika z nich, że spędzamy w budynkach 90 procent naszego czasu, wpatrując się głównie w ekrany urządzeń elektronicznych, nieustannie sprawdzając telefon, co finalnie dostarcza nam jeszcze więcej rozdrażnienia aniżeli upragnionego relaksu. Do tego dochodzi sen, ale nie wszyscy jesteśmy takimi szczęściarzami i możemy pozwolić sobie na to minimum 8 godzin głębokiego, regenerującego relaksu. Coraz częściej popadamy w drażliwość, dotyka nas przemęczenie, frustracja. Różowo nie jest. Ale co robimy żeby odreagować nagromadzony stres? Ile temu poświęcamy czasu?

Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba nie wiadomo jak dużego wysiłku. Okazuje się, że zwykły spacer do lasu daje ogromną szansę na odpoczynek dla gonitwy myśli, zdystansowania i złapania upragnionego oddechu.

Nie bez kozery, książka która towarzyszy temu wpisowi: „Sztuka i teoria kąpieli leśnych” wyszła spod pióra japońskiego eksperta medycyny leśnej. Jak dłużej się zastanowić to właśnie Japończycy kojarzą mi się z umiejętnością medytacji, wyciszenia i docenienie walorów natury. Przez bardzo długi okres czasu istniało niewiele dowodów naukowych na uzdrawiającą moc lasu, wszystko podpowiadał nam instynkt. Japończycy wprowadzili w latach 80’ narodowy program medycyny lasu, znanej pod tytułową nazwą kąpielą leśną. Jednocześnie rozpoczęli badania aby zdobyć naukowe dowody na lecznicze walory lasu dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego. W książce znajdziecie niezliczone korzyści i poparte dowodami przykłady jak wpływa na nas las i jego kojąca zieleń oraz wskazówki jak wykorzystać to najefektywniej dla nas samych.

Las tak naprawdę daje nam wszystko czego potrzebujemy do życia i o tym jest ta książka, o energii, której potrzebujemy by być zdrowszymi. Już sam spacer obniża w nas stany lękowe, niepokoje, złości niezależnie gdzie się go odbywa. Jednak jak pokazały badania spacer po lesie dodatkowo pobudza i podnosi stan naszego wigoru. Taka kąpiel leśna w olejkach eterycznych, które uwalniają drzewa, nie dość że pachnie cudnie to stymuluje naszą odporność organizmu, obniża wydzielanie hormonu stresu, odpręża…aż się chce działać.

 

Jeśli taki efekt wywołuje tylko spacer po lesie, to co by nam dało mieszkanie w pobliżu niego:)?

Mając dwójkę małych szkrabów nie ma lepszej przestrzeni do rozładowania emocji. Nigdy nam się nie zdarzyło wrócić z lasu w nerwach. Zawsze daje to dobre wyciszenie, dystans, uspokojenie myśli i powrót z tą przyjemną lekkością.

Książka absolutnie warta przypomnienia tego co dla nas ważne, dla naszych relacji z otoczeniem. I nie leńcie się, idźcie do lasu!:)

„SHINRIN-YOKU Sztuka i teoria kąpieli leśnych” dr Qing Li, Wydawnictwo Insignis, 2018

 

 

Kulinarnie

TARTA JOGURTOWA

03.01.18

Potrzeba czegoś słodkiego czasem jest tak silna, a do sklepu tak daleko! Nerwowo przeszukane pojemniki z czymś słodkim świecą pustkami;) Do gotowych przepisów nie ma co zaglądać, bo na pewno się nie znajdzie wszystkich potrzebnych składników, więc witaj improwizacjo:) Chyba moja ulubiona forma pieczenia;)

Wczoraj dostałam od Was sporo zapytań o to ciacho, więc zmobilizowaliście mnie do wpisu i już spieszę z przepisem. Wyszła pyszna więc warto!

SkładnikiOpis
Składniki na ciasto kruche
250 g mąki pszennej
140 g masła, zimnego i pokrojonego w kostkę
3 żółtka
2 - 3 łyżki śmietany 18%
1/3 szklanki cukru trzcinowego
Masa serowa
2 serki waniliowe homogenizowane
2 jogurty greckie (2x400ml)
2 żółtka
2/4 szklanki cukru pudru
5 dużych łyżek śmietany 18%
2 łyżki pasty waniliowej
Składniki na ciasto kruche wymieszać dziarsko w misce (masło powinno być dobrze schłodzone), następnie wyłożyć nim formę do tarty, podziurkować widelcem (moja miała średnicę 24 cm). Podpiec w temperaturze 180 stopni przez 20 minut, tak żeby się lekko zarumieniła. Następnie dodać wymieszane ze sobą składniki masy serowej. Całość piec w temperaturze 180 stopni jeszcze przez 60 minut do zarumienienia się tarty. Na sam koniec (na około 10 minut) włączyłam termoobieg do zarumienienia się. Żeby dobrze kroiło się tartę poczekajcie do jej wystygnięcia (o co trudno :). Można posypać cukrem pudrem i dodać mrożone owoce czerwonej porzeczki. Smacznego!

 

 

Kulinarnie

DYNIOWE Z GRUSZKĄ

01.05.18


 

Ciasto dyniowo-gruszkowe wersja bezglutenowa

Mam słabość do ciast z soczystymi gruszkami, zwłaszcza tych czekoladowych. Ale nie mogłam przejść obojętnie obok pomarańczowej bezglutenowej wersji. Przepis znalazłam u niezwykle utalentowanych @foodstoies.

Czego użyłam:

200 g upieczonej małej dyni hokkaido (pokrojona na ćwiartki dynia pieczona przez 45 minut w piekarniku w temperaturze 180 ° C )
180 ml mleka ryżowego
Zmiksowałam oba składniki tworząc puree z dyni.
Dodałam szczyptę soli.

Składniki na ciasto z dyni
450 g puree z dyni (patrz wyżej)
270 g mąki ryżowej
225 g miękkiego masła
150 g cukru trzcinowego
4-5 jaj w zależności od wielkości
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
szczypta splo
6 zgrabnych gruszek, użyłam konferencję

Sposób przyrządzenia

Miękkie masło utrzyj z cukrem trzcinowym aż do uzyskania jednolitej masy. Następnie dodaj żółtka, puree z dyni, mąkę ryżową wraz z wymieeszanym proszkiem do pieczenia, cynamonem i gałką muszkatołową.
Oddzielnie ubij białka i dodaj na sam koniec do masy ciasta. Nada mu to lekkości. Przelej ciasto do formy do pieczenia (moja miała średnicę 25 cm), a następnie włóż do ciasta obrane, umyte i wysuszone gruszki z ogonkami (podcinam im zawsze górę, żeby bezproblemowo stały w formie). Piecz przez 60-65 minut. Po wystygnięciu oprósz cukrem pudrem. Smacznego!

Oryginał przepisu znajdziecie pod linkiem:
https://ourfoodstories.com/2017/09/gluten-free-pear-pumpkin-cake.html/

Podróże

TATRY

11.30.17

MAGIA PRZYCIĄGANIA

Są takie miejsca, do których jest Ci cholernie tęskno, których widokami karmiłeś się często ale to było wieki temu. I mimo, że po urodzeniu naszych chłopaków sporo podróżowaliśmy, najdalej było nam właśnie w Tatry. Mieliśmy 24 godziny, na to by pokonać 700 km, przejść do Morskiego Oka nocą, zostawić pyszne brownie, z obawy mniej lub bardziej racjonalnej, przed miśkami (tego cista nie idzie mi odżałować), żeby stanąć o 2:00 w nocy na tafli zamarzniętego jeziora i wziąć głęboki oddech podziwu.

Było absolutnie warto. Wielka cisza i wdzięczność, że mój Chłop kochany dał się namówić.

Finalnie czekasz do wschodu słońca, bo te okna w schronisku mają jakąś magię przyciągania, że nie możesz odejść z podziwu.

Schronisko, poza sezonem, w tygodniu, jest prawie puste. Magiczne. Od około 10 grudnia przez miesiąc nie dochodzi tam w ogóle słońce, także nam jeszcze udało się uchwycić ten moment. Czarny Staw to bajka zimą…

Podróże

LATO

09.23.17

Nie ma co się czarować, patrząc za okno, lato to jednak wspomnienie…A tu większości chce się tych dni słonecznych, ciepłych. No chce jeszcze! Nasz dobrze skonsumowany ostatni dzień wakacji, wyostrza apetyt na więcej. Łapać tym bardziej będziemy tego co przyniesie jesień. Póki co, rozgrzewamy nasze apetyty owocami zapiekanymi pod kruszonką. A mamy tego dobrodziejstwa całą masę: jeżyny, śliwki, jabłka… Nasze ulubione z mąką orkiszową albo migdałową. Zapiekacie? Trzymajcie się ciepło!

PS. Te bardzo fajne magnetyczne puzzle to Mudpuppy, znajdziecie je np tutaj.

 

Read More

Czekolada / Kulinarnie

BROWNIE PIERNIKOWO-TRUFLOWE

09.13.17

Chodzisz po domu w poszukiwaniu czegoś słodkiego, do kawy idealnego, do pohamakowania wskazanego 🙂 😉 i przychodzi Ci z pomocą motywator w postaci zrób ciacho z Pierników Toruńskich bo do 31 sierpnia konkurs. To robię! Z moich ulubionych serc w czekoladzie deserowej #przepisnakopernika poniżej. A informacje o konkursie i nagrodach znajdziecie na stronie http://konkurs.kopernik.com.pl

No to kto ma ochotę na pyszne PIERNIKOWO-TRUFLOWE BROWNIE? 🙂

Read More

Miejsca

DLACZEGO JABŁOŃ

05.22.17

Ma ponad 70 lat i jest już dorodną staruszką, która potrafi zaskoczyć swoimi plonami, ale co dwa lata, bo jak się dowiedzieliśmy, jabłonie potrzebują porządnej regeneracji. Poprzedni właściciel miał fantazję sadząc ją pośrodku pola, mój tato dokończył dzieło 7 lat temu sadząc drzewa iglaste dookoła niej. I tak stoi otoczona zielonymi sosnami i jodłami, ciesząc nasze oczy i dostarczając nam mnóstwo hamakowego relaksu.

Read More